Lewicowy dziennikarz wygrał z feministkami. "Sąd stanął po stronie prawdy"

Dodano:
Jakub Dymek, dziennikarz Źródło: Krzysztof Żuczkowski / Przegląd
Lewicowy dziennikarz Jakub Dymek wygrał w sądzie II instancji z autorkami "Codziennika Feministycznego", które zarzuciły mu gwałt i molestowanie.

Dymek o finale sprawy poinformował za pomocą mediów społecznościowych.

"Zwycięstwo, NARESZCIE! Sąd po 9 latach orzekł w sprawie pomówień na mój temat i stanął po stronie prawdy. Autorki »Codziennika Feministycznego« mają przeprosić i zapłacić zadośćuczynienie za przypisywanie mi przestepstw, których JAK POTWIERDZIŁ SĄD DRUGIEJ INSTANCJI nie było!" – napisał dziennikarz na portalu X.

Wyrok sądu II instancji jest prawomocny. Strony nie mogą się od niego odwołać.

Fałszywe oskarżenia

Sprawa ma związek z artykułem "Papierowi feminiści. O hipokryzji na lewicy i nowych twarzach #metoo", jaki w listopadzie 2017 roku ukazał się na stronie "Codziennika Feministycznego". Osiem kobiet oskarżyło w nim o mobbing i molestowanie ówczesnego szefa wydawców serwisu wyborcza.pl Michała Wybieralskiego oraz publicystę Jakuba Dymka związanego wówczas z "Krytyką Polityczną".

Wybieralski szybko został zawieszony w pełnieniu funkcji redaktora naczelnego wyborcza.pl. W ślad za oskarżeniami w redakcji rozpoczęła się procedura wyjaśniająca. Z kolei Dymek na portalu społecznościowym zaprzeczył oskarżeniom kobiet. "Zostałem oskarżony i pomówiony o gwałt przez moją byłą partnerkę (...). Chcę powiedzieć, że nie jestem winny i mogę tego dowieść" – pisał wówczas. Niedługo później "Krytyka Polityczna" zawiesiła w nim współpracę.

W styczniu 2019 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła sprawę przeciwko dziennikarzom. Uzasadnienie decyzji liczyło ponad 70 stron. W dwudziestu przypadkach opisanych przez lewicowe dziennikarki nie doszukano się znamion czynu zabronionego, wskazywano na przedawnienia oraz brak interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu. W 2023 roku sąd I instancji stanął po stronie Dymka.


Źródło: DoRzeczy.pl / X
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...